Zbigniew Jarosiński (1946–2000)

„Zbigniew Jarosiński urodził się 21 marca 1946 roku w Warszawie, jako pierwszy syn Edwarda, inżyniera geodety i Stanisławy, z domu Poczytek, pracownicy biura projektowego. Po ukończeniu szkoły podstawowej przy ul. Wiktorskiej i Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Rejtana studiował w latach 1964-1969 polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Brał udział w seminarium magisterskim prof. Stefana Żółkiewskiego, a po tym jak zostało ono rozwiązane – w wyniku tzw. wydarzeń marcowych 1968 roku – w seminarium prof. Janiny Kulczyckiej-Saloni, u której napisał pracę magisterską na temat wczesnych powieści Elizy Orzeszkowej.

Już w czasie studiów rozpoczął intensywną działalność naukową jako uczestnik prac Warszawskiego Koła Polonistów, a od roku akademickiego 1967/1968 – jego przewodniczący. Toteż naturalną koleją rzeczy stał się zaraz po studiach pracownikiem Instytutu Badań Literackich PAN – najpierw, na krótko, Pracowni Psychosocjologii Literatury, następnie, od 1971 roku, Pracowni Literatury Współczesnej (na stanowisku starszego asystenta). W roku 1974 obronił pracę doktorską pt. Polska lewicowa myśl literacka lat 1918-1935, przygotowaną pod kierunkiem prof. Marii Janion, a opublikowaną, z powodów cenzuralnych, dopiero po blisko dziesięciu latach. Od kwietnia 1975 roku pracował na stanowisku adiunkta. Na posiedzeniu Rady Naukowej IBL PAN w dniu 9 listopada 1999 roku odbył kolokwium habilitacyjne na podstawie rozprawy Nadwiślański socrealizm, która w tymże roku ukazała się w Wydawnictwie IBL PAN. O zatwierdzeniu  habilitacji dyrekcja Instytutu została poinformowana pismem Centralnej Komisji do Spraw Tytułu Naukowego i Stopni Naukowych z kwietnia 2000 roku.

Zmarł 1 stycznia w wyniku niedokrwiennego udaru mózgu”.

 

Tak wygląda początek wspomnienia o Zbigniewie Jarosińskim, które zostało zamieszczone w czwartym zeszycie „Pamiętnika Literackiego” z 2000 roku. Napisał je Zygmunt Ziątek, profesor IBL PAN, jeden z dwóch najbliższych przyjaciół autora Nadwiślańskiego socrealizmu.

Nikt nie wywarł większego wpływu na moją polonistyczną edukację niż Profesor Jarosiński. Nie wspominałbym o tym, gdyby opinii tej nie podzielało wielu Jego studentów i współpracowników z Instytutu Filologii Polskiej Filii Uniwersytetu Warszawskiego w Białymstoku niegdyś, a obecnie Uniwersytetu w Białymstoku.

Zbigniew Jarosiński związany był z białostocką polonistyką od drugiego semestru roku akademickiego 1978/1979 po ostatnie lata swojego życia. Przede wszystkim prowadził wykład z polskiej literatury współczesnej i seminarium magisterskie. Miarą popularności tych zajęć niech będzie między innymi to, że wypromował ponad stu magistrów.

Bez niego niemożliwe byłoby funkcjonowanie Zakładu Literatury Międzywojennej i Współczesnej naszego Instytutu i nie chodzi o względy formalne, ale o powody merytoryczne. Niezależnie od tego jak długo i intensywnie dyskutowaliśmy na zakładowych zebraniach, ostatnie zdanie i tak należało do niego. Ogłaszał je w charakterystyczny dla siebie sposób: zastrzegając, że niespecjalnie zajmuje się omawianą problematyką i ma mnóstwo wątpliwości, ale… Ale niezależnie od Jego kurtuazji przyjmowaliśmy proponowane przez niego sugestie jako rozstrzygające. Jednomyślnie.

Uczył nas także w inny sposób. Oferował pomoc polegającą na dostarczeniu z Warszawy niedostępnych w Białymstoku książek. Robił to także wobec dużo młodszych koleżanek i kolegów, dlatego niektórzy, przynajmniej początkowo, traktowali Jego zapowiedzi z pewnym dystansem. Nie pamiętam jednak sytuacji, by oferowana książka nie została przywieziona. Pamiętam za to pełen satysfakcji uśmiech Profesora, gdy reakcją obdarowanego na otrzymany prezent było zdumienie pełne zażenowania i wdzięczności.

Z merytorycznego punktu widzenia najważniejszą rolę odgrywała Zbigniewa Jarosińskiego edukacja historycznoliteracka. Napisać o Profesorze, że był autorem książek tak istotnych dla historii literatury powojennej Polski jak Nadwiślański socrealizm czy Literatura lat 1945-1975, to napisać za mało. Nie wystarczy uzupełnienie tych tytułów takimi pozycjami jak Literatura i nowe społeczeństwo. Idee lewicy literackiej dwudziestolecia międzywojennego (1983) czy Postacie poezji (1985) albo bezcennymi, przygotowanymi przez Profesora hasłami umieszczonymi w Słowniku literatury polskiej XX wieku (1992): Periodyzacja literatury polskiej XX wieku oraz Pokolenia literackie.

Zbigniew Jarosiński zachował w swoich badaniach i publikacjach wyjątkowo ważną, historycznoliteracką perspektywę lektury, wymagającą od profesjonalnego czytelnika świadomości tego, że każdy tekst literacki jest nie tylko immanentną wartością jako rzecz sama w sobie, ale stanowi także część historii literatury, wielkiej narracji, bez uwzględnienia której czytanie prozy, poezji czy dramatu nie może być poznawczo satysfakcjonujące. Opinia ta nie tyle była głoszona przez Zbigniewa Jarosińskiego, ile stanowiła naturalne źródło jego pracy, wyznaczającej standard literaturoznawczych zatrudnień ważny nie tylko w Białymstoku. Świadczy o tym częstość cytowań prac Profesora. Świadczy o tym pewne symptomatyczne zdarzenie.

Jakiś czas temu jedna z moich znakomitych koleżanek chciała podkreślić wartość poświęconych socrealizmowi prac jednego ze znanych krajowych badaczy. Wystarczyło, że powiedziała mniej więcej tak: „On realizm socjalistyczny komentuje tak, jak dzisiaj robiłby to Zbyszek, gdyby żył”.

Na czym polega fenomen Nadwiślańskiego socrealizmu? Co to za książka? Kiedyś mówiąc o niej, czyniłem uzasadnione zastrzeżenie: to nie będzie normalna recenzja i nie chodzi mi wcale o przeświadczenie, że powiem coś nadzwyczajnego. Wyjątkowość tej recenzji polega na tym, że nie zamierzam ukrywać swojego podziwu dla historycznoliterackich kompetencji Zbigniewa Jarosińskiego, autora Nadwiślańskiego socrealizmu. Nie wiem, czy w takiej sytuacji mogę być obiektywny. Wiem, że jestem zachwycony. Zachwyt mój nie dotyczy realizmu socjalistycznego. No właśnie, literaturą polską (zdaniem niektórych sowiecką), literaturą lat 1949-1955 można się po prostu brzydzić. Można traktować ją jak „aberrację” i  „programową niedorzeczność”. Można też nie uciekać od faktów i spróbować zastanowić się nad tym, co spowodowało, że socrealizm nam, tak, nam Polakom, w ogóle się przydarzył.

Jak to się stało, że tak wielu pisarzy (w tym pisarzy wybitnych) okazało się socrealistami. Ten problem dotąd nie został rozwiązany (nie wiem, czy zostanie rozwiązany kiedykolwiek), ale nie przestają się nim zajmować ci, którzy dla polskiej kultury znaczą najwięcej. Przecież zażegnany niewiele przed śmiercią Zbigniewa Herberta jego spór z Czesławom Miłoszem wziął się także (jeśli nie przede wszystkim) z różnic w ocenie motywów socrealistycznego zaangażowania tak zwanych ludzi pióra.

Zbigniew Jarosiński nie udaje, że wie to, czego inni nie wiedzą. Oszczędza nam i sobie karcącego palca moralisty, togi sędziego. Zbigniew Jarosiński jest historykiem literatury. Stara się poznać i zrozumieć, by wiedzieć. Nie brzydzi się. Nie feruje wyroków. Gromadzi materiał, który porządkuje niezależnie od koniunktury politycznej czy tak zwanego społecznego zapotrzebowania. Tak, Zbigniew Jarosiński jest wierny swemu polonistycznemu powołaniu i bada socrealizm jako nieprzypadkowy fakt, który posiada swoje przyczyny, konsekwencje oraz żelazny, wewnętrzny nadporządek, mierzony rozporządzeniami komunistycznej władzy i gorliwością służących je krytyków.

Ktoś kiedyś zarzucił Jarosińskiemu, że jest pozbawiony zmysłu metafizycznego. l dzięki Bogu. Metafizycznie o socrealizmie nie da rady. Kiedy indziej mówiono o nim, że ze swoim socjologicznym zacięciem i analityczną skrupulatnością nadaje się wyłącznie do opisywania socrealizmu. Po pierwsze nie zgadzam się z tym, a po drugie, czy nie o to chodzi, by temperament badacza odpowiadał naturze badanej przez niego rzeczywistości?

Można odnieść wrażenie, że precyzja Zbigniewa Jarosińskiego, że jego historycznoliteracki dystans dają w efekcie tekst, który źle się czyta. Kolejne nieporozumienie. Pewnie nie wszyscy to lubią, ale mi bardzo odpowiada ułatwiający lekturę porządek, który panuje w książce. Oto część historycznoliteracka, gdzie zgodnie z najlepszą tradycją znajdują się rozdziały dotyczące poszczególnych rodzajów literackich (proza, poezja, dramat) i podstawowych zagadnień ogólnych (na przykład socrealistycznej myśli literackiej). Może nie brzmi to zachęcająco, ale zrobione jest absolutnie profesjonalnie.

Zawiodą się wielbiciele bicia piany, westchnień i tanich sensacji. Mnóstwo przyjemności znajdą ci, którzy szukają rzetelnej wiedzy podanej z dbałością o szczegóły pozwalające znaleźć się wewnątrz opisywanego czasu. Przykład? Mówiąc o dostępności książek, Jarosiński podaje, że kosztowały one równowartość dwóch paczek papierosów. Dodatkową „atrakcją” jest część druga Nadwiślańskiego socrealizmu, w której to, co ogólne pokazane zostało w zbliżeniu, czyli na przykładzie konkretnych tematów (Literatura jako władza, Człowiek radziecki w polskiej poezji socrealistycznej) albo książek (Popiół i diament Andrzejewskiego, Węzły życia Nałkowskiej, Obywatele Kazimierza Brandysa).

O socrealizmie pisali dotąd między innymi Mariusz Zawodniak, Wojciech Tomasik czy jego mistrz Michał Głowiński. Pisali inni, których Jarosiński skrupulatnie wymienia. Jednak nie ulega dla mnie wątpliwości, że w dość pokaźnej już socrealistycznej biblioteczce Nadwiślański socrealizm jest książką najważniejszą.

 Zbigniew Jarosiński wierzył, że zatrudnienia literaturoznawcze, niebezpiecznie absorbujące, pochłaniające znaczną część życia każdego polonisty wymagają równoważenia dzięki hobby, którym moglibyśmy się zajmować po pracy. On wybrał entomologię. Dzięki temu bez trudu rozpoznawał owady wlatujące przez okno do hotelowego pokoju, w którym przesiadywaliśmy, słuchając Jego opowieści z wielkiego, historycznoliterackiego świata.

Chyba ważniejsza była inna równowaga, łatwo zauważalna w Jego publikacjach, dotycząca wyważenia tego, co dotyczyło historii literatury i tworzących ją tekstów: osobnych, wnikliwie interpretowanych. Widać ją zwłaszcza w ostatnich artykułach, spersonalizowanych, podejmujących wyzwanie, jakim była prezentacja twórczości konkretnych pisarzy: Marka Nowakowskiego i Kazimierza Brandysa. Pisząc o nich Profesor Jarosiński znajdował złoty środek między perspektywą historycznoliteracką, analityczno-interpretacyjną lekturą i całością, jaką jest dorobek obu wymienionych prozaików.

Zygmunt Ziątek, któremu bardzo dziękuję za umożliwienie mi korzystania z jego wspomnienia o Profesorze, kończąc swój tekst napisał: „Nie jest to pełna bibliografia twórczości naukowej Zbigniewa Jarosińskiego. Tym bardziej: pełna charakterystyka Jego sylwetki ani tego, kim był dla współpracowników, przyjaciół, uczniów. Cztery książki i kilkadziesiąt artykułów zapewnią Ci, Zbyszku, trwałe miejsce w wiedzy o literaturze XX wieku. I to musi nam wystarczyć”.

/Dariusz Kulesza/

Elżbieta Feliksiak (1937-2015)

efProf. zw. dr hab. Elżbieta Ewa Feliksiak – antropolog literatury, komparatystka i tłumaczka, emerytowany profesor Uniwersytetu w Białymstoku, wieloletni pracownik  Instytutu Filologii Polskiej, w latach 1991–2010 kierownik Zakładu Teorii i Antropologii Literatury, w latach 2003–2005 dyrektor Instytutu Filologii Polskiej, prezes Białostockiego Oddziału Towarzystwa Literackiego im. A. Mickiewicza, wydawca i redaktor odpowiedzialny serii „Biblioteki Pamięci i Myśli”, inicjatorka pionierskich badań pamięci Kresów Północno-Wschodnich RP. 

   Urodziła się 1 grudnia 1937 roku w Warszawie w rodzinie inteligenckiej o korzeniach ziemiańskich, zmarła w Warszawie 5 stycznia 2015.

W latach 1954–1957 studiowała fizykę na Uniwersytecie Warszawskim, a następnie polonistykę, którą ukończyła w 1963 roku pracą magisterską o twórczości Norwida napisaną pod kierunkiem prof. Zofii Szmydtowej. Ukończoną w 1966 roku germanistykę, zwieńczyła pracą napisaną pod kierunkiem doc. Floriana Witczuka na temat twórczości Tomasza Manna. W latach 1963–68 była stażystką i doktorantką na polonistyce UW, po półrocznej przerwie w zatrudnieniu została delegowana na lektorat do Niemieckiej Republiki Demokratycznej w Halle (Saale), a tuż po powrocie z Niemiec w 1971 roku rozpoczęła pracę nad rozprawą doktorską pod opieką prof. Stefanii Skwarczyńskiej na Uniwersytecie Łódzkim. Stopień doktora uzyskała w roku 1978 na podstawie pracy Tradycja i eksperyment w poglądach Tomasza Manna na powieść (próba interpretacji filozoficznej). W latach 1971–1975 pracowała również jako lektorka języka niemieckiego w „Lingwiście”.

      Elżbieta Feliksiak już na początku swojej drogi zawodowej dała się poznać jako osoba niezwykle aktywna i ambitna. Najpierw w latach 1957–61 działała w ZHP jako instruktor-drużynowa, z tą organizacją związana była do 1965 roku, później – w latach 1959–68 – w ramach Zrzeszenia Studentów Polskich przewodniczyła Kołu Naukowemu Polonistów. W latach 1964–1968 należała do Związku Nauczycielstwa Polskiego, w latach 80. – do Solidarności.

   Już w 1960 roku zadebiutowała w „Zeszytach Polonistycznych” rozprawą o Konradzie Wallenrodzie, na ten sam rok przypadł także Jej debiut krytycznoliteracki na łamach „Nowej Kultury”. Wciągnięta w wir życia literackiego w latach 60. stała się także stałym współpracownikiem czołowych polskich pism literackich: „Współczesności”, „Tygodnika Kulturalnego”, „Miesięcznika Literackiego”, „Poezji”. Od 1975 roku współpracowała z „Dialogiem”, na łamach którego przez osiem lat ogłosiła ponad sto przeglądów teatralnych z niemieckiego obszaru językowego.

   Na białostockiej polonistyce Elżbieta Feliksiak zaczęła pracę 1 lutego 1975 roku (wówczas był to Instytut Filologii Polskiej na Wydziale Humanistycznym Filii Uniwersytetu Warszawskiego w Białymstoku). Z naszą uczelnią związała całe swoje aktywne naukowo-dydaktyczne życie zawodowe do roku 2010, zwieńczone jubileuszem 50-lecia pracy badawczej. W 1989 roku uzyskała stopień doktora habilitowanego, który na podstawie całego dorobku naukowego oraz rozprawy Budowanie w przestrzeni sporu. Ethos literatury w sytuacji kryzysu pluralizmu europejskiego (T. Mann – T. Konwicki – E. Pedretti) przyznała Jej Rada Wydziału Polonistyki UW. Na polonistyce białostockiej awansowała na stanowisko profesora nadzwyczajnego w 1991 roku, a po kilku latach – uzyskała stanowisko profesora zwyczajnego. Należała do wielu towarzystw naukowych: Polskiego Towarzystwa Filozoficznego, Towarzystwa Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej, Towarzystwa Fryderyka Chopina, była również członkiem rzeczywistym Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich. W latach 1989-2008 była prezesem Białostockiego Oddziału Towarzystwa Literackiego im. A. Mickiewicza i intensywnie współpracowała z regionalnym środowiskiem nauczycielskim, zwłaszcza z I Liceum Ogólnokształcącym im. A. Mickiewicza.

   Po uzyskaniu habilitacji pracowała z niesłabnącą energią, czego potwierdzeniem są publikacje (to ponad 200 pozycji); poza książką habilitacyjną, ogłosiła: Marię Malczewskiego. Duch dawnej Polski w stepowym teatrze świata (1997), Poezję i myśl. Studia o Norwidzie (2001), Antropologię literatury – interpretacje i studia (2014). W serii „Biblioteki Pamięci i Myśli” wydawanej przez Towarzystwo Literackie im. A. Mickiewicza opracowała Divie et impera Konrada Górskiego (1995), w serii „Komparatystyka” przy współpracy Mariusza Lesia i Elżbiety Sidoruk zredagowała dwutomową pracę zbiorową Herbert i znaki czasu (2001–2002), w serii „Poetyka i Horyzonty Tradycji” wydała Teorię listu Stefanii Skwarczyńskiej (2006), a także przy współpracy Bożeny Chodźko i Marka Olesiewicza tom poświęcony sylwetce i pracy naukowej Marii Renaty Mayenowej Obecność. Maria Renata Mayenowa (2006). Przetłumaczyła m.in. słynną Strukturę nowoczesnej liryki Heinricha Friedricha (1978) oraz powieść ErikiPedretti, Święty Sebastian (1988).

    Na białostockiej polonistyce prowadziła zajęcia z poetyki, teorii literatury, komparatystyki, antropologii literatury, konwersatoria z literatury niemieckiej, francuskiej oraz seminarium magisterskie. Założyła Zakład Teorii i Antropologii Literatury, którym kierowała długie lata (obecnie prowadzony jest przez prof. Elżbietę Konończuk). Przez cały okres pracy w Białymstoku dała się poznać jako sprawny i inspirujący pomysłami animator oraz organizator działań naukowych, popularnonaukowych oraz kulturalnych. Wypada wspomnieć w tym kontekście o pierwszej ważnej inicjatywie środowiska Filii Uniwersytetu Warszawskiego w Białymstoku – Kole Naukowym Folklorystów, założonym przez Barbarę Noworolską. Działali w nim wówczas Jan Leończuk, Józef Maroszek i Teresa Cwalina, a patronowali: Włodzimierz Pawluczuk i Lech Mróz.

   Niewątpliwie te pierwsze doświadczenia zaowocowały w roku 1985 powołaniem do życia zespołu badawczego, członkami którego w przeważającej większości byli absolwenci Jej seminarium magisterskiego. Zespół skupił wówczas swoją uwagę na szeroko pojętej antropologii pogranicza kultur, związkach i powinowactwach doświadczenia historycznego z pamięcią i opowieścią o charakterze świadectwa. Od 1987 roku temat „Człowiek na pograniczu kultur – świadectwa literatury i życia” został włączony do Centralnego Programu Badań Podstawowych „Polska kulturanarodowa, jej tendencje rozwojowe i percepcja”koordynowanego przez Stefana Żółkiewskiego). Twórczy ferment tego okresu zaowocował późniejszymi pracami autorskimi profesor Feliksiak oraz dał asumpt dla cyklu konferencji „Wilno i Wileńszczyzna jako krajobraz i środowisko wielu kultur”, z których pierwsza zorganizowana w 1989 roku na kształt kongresu była ze wszech miar owocna i nader symboliczna, współgrała bowiem z duchem nowych czasów, z kluczowym dla jakości badań naukowych zniesieniem cenzury i wszelkich ograniczeń wyjaławiających przez lata humanistykę. Bez politycznej przemiany w kraju niemożliwa byłaby zakrojona na tak wielką skalę otwarta dyskusja na temat świadectw życia na polskich kresach RP i o wadze pamięci w polskiej literaturze krajowej oraz emigracyjnej. Była to więc pionierska praca zespołu, która dzisiaj ma swoich wytrwałych kontynuatorów zarówno w samym Białymstoku, jak i w Polsce.

   Kolejne konferencje z cyklu „Wilno” i… odbyły się w latach: 1994, 1998, 2000 i zaowocowały wielotomowymi publikacjami w serii „Biblioteka Pamięci i Myśli”.

     Profesor Elżbieta Feliksiak wykształciła ponad stu magistrów i wypromowała siedmiu doktorów. Jej pracę nagrodzono odznaczeniami, mimo że jak napisała w jednym z arkuszy oceny okresowej w latach 80. w rubryce „odznaczenia/ jakie, kiedy/” – „nie posiadam i nie marzę”. W 1990 roku otrzymała Krzyż Komandorski Orderu „Polonia Restituta” (III klasa) przyznany dekretem Prezydenta RP na Uchodźstwie, w 1989 Srebrną Odznaką „Zasłużony Białostocczyźnie”, w 2008 Uchwałą Rady Senatu otrzymała tytuł „Zasłużony dla Uniwersytetu”, a w 2011 Medal Uniwersytetu w Białymstoku.

    W 2012 roku została laureatką Nagrody Literackiej im. Franciszka Karpińskiego za wybitne i rozległe badania nad kulturą polską na dawnych Kresach Wschodnich RP i za kultywowanie chrześcijańskiego ethosu w badaniach nad literaturą XIX i XX wieku.

   Antropologia literatury – interpretacje i studia wydana w Krakowie w 2014 roku to ważna, ostatnia już, a przy tym symboliczna suma działań badawczych Elżbiety Feliksiak. Zachęcając potencjalnego czytelnika do lektury, jej Autorka „…zaprasza do budowania mostów między przestrzenią wyobrażoną w świecie literackim a światem przeżywanym w przestrzeni rzeczywistej. Nie o literaturę chodzi, lecz o człowieka i o prawdę bycia. Dlatego spośród trzech głównych słów kluczy pierwszym i najważniejszym jest „przestrzeń antropologiczna”. W niej odbija się echem każdy przejaw naszych dokonań, a jako atrybuty towarzyszą jej ethos i katharsis. Pola argumentacji wieloaspektowej antropologii literatury poznajemy na gruncie pytań o relacje między literaturą a historią i pamięcią, sferą fikcji a sferą działania, myśleniem opowieści a logiką życia w świecie. Jeden z nurtów stanowią badania skupione wokół pytań o literaturę na wielonarodowych pograniczach, o wielokulturowość jako próg do przyszłości. Częścią przestrzeni antropologicznej są: „mówiące krajobrazy”: odpowiadają naszą własną mową na pytanie o sposoby godnego bycia na pograniczu współistniejących światów. Dzięki literaturze mamy miejsce (swój ethos) w dziejowości pytań i odpowiedzi. Przestrzeń antropologiczna – w literaturze i w życiu – może i powinna być miejscem obecności człowieka, przestrzenią rozmowy otwartej na światło. Ostatnia część książki uprzytamnia, jak wiele zależy pomimo wszystko od nas”.

    Niech to ostatnie zdanie zostanie z nami na długo, a dzieło Jej życia – niech prowokuje do rozmowy „otwartej na światło”, rozumiejącej i empatycznej, Jej dzieło wszakże do tego zachęca.

                                                                                                               VWM

"Fela" - audycja Agnieszki Czarkowskiej i Krzysztofa Korotkicha poświęcona pamięci Profesor Elżbiety Feliksiak

 

wieczór pamięci

kocaeli escort bayan bandirma escort bayan pornolar olgun pornolar instagram begeni hilesi