Machiny latające

Grzegorz Radziewicz
Machiny latające

wrzesień 2014

Artystę interesuje problematyka czasu, przemijania, śmierci. Próba nawet nie odpowiedzi, ale zadania pytania, czym to jest dla każdego człowieka? Obrazy przypominają stare, wyblakłe, pożółkłe i podniszczone fotografie. Przenoszą nas w nieistniejącą, bo funkcjonującą tylko na obrazach, rzeczywistość. Radziewicz pokazuje światy, które dawno już przeminęły. Maluje stare konstrukcje, maszyny, wydarzenia oraz ludzi, którzy od dawna nie istnieją, a właściwie nigdy nie istnieli poza umysłem autora. Artysta uśmierca ich wszystkich już w samym momencie narodzin.

Powstające nowe dzieło jest jednocześnie ich końcem i początkiem, narodzinami i śmiercią. Wymyślne konstrukcje i machiny stworzone z taką pieczołowitością przez bohaterów jego obrazów, zdają się być bezwartościowe w zderzeniu z rzeczywistością. Widz, niejako stojąc z boku i obserwując obraz, może zobaczyć więcej. Ma pewien dystans, a jednocześnie może pojawić się świadomość, że sam jest taką figurą z obrazu, a jego codzienne poczynania, ambicje i plany są jak machiny wymyślonego konstruktora.

     Najbardziej znanym i rozpoznawanym u artysty jest motyw olbrzymich zeppelinów nazwanych przez twórcę Machinami Latającymi. "Machiny Latające", są bezsporną kontynuacją "Machiny Życia" . Podobnie jak "Machina Życia" odnotowują formy istniejące, zmodyfikowane dla własnych potrzeb; są sugestią nieuchwytnej, wszechogarniającej przestrzeni zwielokrotnionej jeszcze przez monochromatyczność gamy barwnej. O ile jednak cykl "Machina Życia" był poszukiwaniem sił rządzących światem i determinujących człowieka, o tyle" Machiny Latające" zdają się przekraczać wymiar techniczny. Miękkie i ciepłe kokony na kształt balonów i zeppelinów umożliwiają poznanie nowego, następnego wymiaru.

    Tak pisze o twórczości Grzegorza Radziewicza Marek Krajewski (pisarz, autor takich książek jak: Śmierć w Breslau, Głowa Minotaura, Rzeki Hadesu):

    Cykl obrazów „Machiny latające” Grzegorza Radziewicza przykuwa uwagę i nie pozwala na pominięcie ich jednym obojętnym spojrzeniem. Wydaje się, że ich zdolność do wywołania u widza stanu chwilowej, lecz silnej, koncentracji tkwi właśnie w cykliczności tematycznej. Widz, podobnie jak czytelnik, lubi regularności i powtórzenia, ponieważ one oswajają chaos. Przyzwyczaja się do świata wykreowanego i do postaci, przez które jest on zaludniony. A to już jest początek przyjaźni malarza z odbiorcą swej sztuki.

    Mnie – jako autorowi powieści kryminalnych w stylu retro – najłatwiej było w obrazach Radziewicza przyzwyczaić się do tajemniczych postaci w melonikach. Takich ludzi widziałem już na obrazach René Margritte'a. Na jednym z płócien tego surrealisty mężczyźni ubrani w czarne płaszcze i meloniki spotykają się na miejscu zbrodni przy zwłokach młodej kobiety. U Radziewicza sceneria nie jest tak dramatyczna i ponura. Wręcz przeciwnie – „Machiny latające” wywołują całe fale optymizmu, bo zawierają w sobie entuzjazm – tyleż naiwny, co sympatyczny – wobec dokonań technicznych. Uważny widz, umiejący czytać obraz jak palimpsest, dostrzeże jednak, że rewolucja techniczna jest jednak umowna i nierzeczywista, czy nie rzec – nadrzeczywista. Że pomarszczone kokony balonów-obłoków nigdy nie wzbiją się w powietrze. Że tło – powyginane i pocięte rysami jak pognieciony papier – nie jest w stanie imitować nieba. Że sama niesprawna maszyneria może być jedynie balastem . Spod entuzjazmu przebija zwątpienie i zniechęcenie. Czy sztuka Grzegorza Radziewicza poddaje się takiej interpretacji? Artysta nie odpowiada za odbiorcę. Zwłaszcza gdy ten odbiorca –  – jak autor ponurych kryminałów – widzi świat w czarnych barwach i wie, że machiny Radziewicza tylko po to się wznoszą w przestworzach, by zaraz runąć w nieubłaganym locie ku ziemi.

­Grzegorz Radziewicz
malarstwo

ur 02.06.1976 w Białymstoku.

Ukończył:
Akademia Sztuk Pięknych we Wrocławiu
Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych w Supraślu

www.radziewicz.art.pl

kocaeli escort bayan bandirma escort bayan pornolar olgun pornolar instagram begeni hilesi